Urlop, jaki kocham najbardziej

Urlop, jaki kocham najbardziej

Majówka już za nami, w tym roku pozwoliłam sobie na dłuższy urlop. Ci, którzy dobrze mnie znają wiedzą, że nie jest łatwo wyciągnąć mnie na więcej niż 4 dni. Ale w tym roku wolne dni zagrały na naszą korzyść, poza tym mój wyjazd nałożył się z wyjazdami większości moich podopiecznych. Tak więc… Dostałam przymusowe wolne i wykorzystałem to w 100%.

Moja majówka zaczęła się już 28 kwietnia. Ten weekend spędziłam z rodziną pod Toruniem. Tam świętowaliśmy świeżo postawiony piękny domek mojej kuzynki Lu. To był wspaniały czas! Taki kocham najbardziej, z bliskimi. Oj było pysznie, wesoło, ciepło, najlepiej na świecie, bo rodzinnie.

Następnego dnia, w poniedziałek już ruszyliśmy w góry do Białki Tatrzańskiej. Oczywiste było, że potrzebujemy odpoczynku, regeneracji, ponieważ na co dzień żyję szybko i bardzo aktywnie. Ale! Żeby 7 dni siedzieć i „NIC nie robić”? Nie ma takiej możliwości… Nie my. Tak więc postanowiliśmy już na miejscu, że skoro mamy tak niepowtarzalną okazję, musimy ją wykorzystać i pochodzimy po górach, Żeby była jasność, jesteśmy totalnymi amatorami w tym temacie, ale już nam się spodobało i chcemy więcej!

Każdy dzień zaczynał się niemal tak samo. Ja budziłam się, bez budzika ok. 7 rano. Wspaniałe uczucie… O takich porach jestem najbardziej wydajna, produktywna, a mój poziom energii w szczytowej formie. Tak więc zazwyczaj ten czas wykorzystuję na planowanie, czytanie branżowej prasy, książek i oczywiście trening. Tutaj było dokładnie tak. Przed śniadaniem wychodziłam na poranną przebieżkę. Kocham to… Jeśli mogę to tak nazwać, to uprawiam dwa rodzaje biegania. Pierwszy jest dla głowy, oczyszczenia myśli, odpoczynku. Drugi dla treningu, czasu, dystansu. Częściej uprawiam ten pierwszy i to zazwyczaj właśnie w godzinach ciszy porannej. Czyli wtedy, kiedy jeszcze jest pusto w parkach, na ścieżkach, cisza, spokój dookoła. To mnie dobrze nastraja na wyzwania jakie stawia dzień.

Podczas wyjazdu towarzyszyła temu po pierwsze piękna pogoda, a po drugie widoki, które ciężko zastąpić czymkolwiek innym. To jest dla mnie prawdziwy odpoczynek, oczyszczenie, regeneracja.

Każdy dzień zaczynaliśmy pysznymi śniadaniami w ogrodzie, czytaliśmy książki nigdzie nie spiesząc.

Tak jak pisałam, postanowiliśmy troszkę pochodzić po górach. Pierwszy cel to była Rusinowa Polana i Gęsia Szyja. Cele piękne, ale jeszcze piękniejsza droga do nich. Czas podróży wypełniliśmy rozmową, śmiechem, a nawet ciszą… Tak, wspólne milczenie również może być piękne… My tak lubimy.

Kolejny dzień relaksowaliśmy się w ogrodzie, czytaliśmy, spacerowaliśmy, jedliśmy pyszności, graliśmy, trenowaliśmy, a trzeciego dnia wybraliśmy się na Kasprowy Wierch.

To było dla mnie wielkie wyzwanie, absolutnie. Mam ogromny lęk wysokości i jeszcze większy lęk przestrzeni. Trasa na początku bardzo przyjemna, oczywiście czas na rozmowy, śmiech… Ale później zaczęły się schodki… Widok podziwiałam dopiero na szczycie, gdyż wcześniej patrzyłam tylko pod nogi. Ta droga, końcówka trasy była dla mnie ogromnym wyzwaniem. Przekroczyłam jakąś wewnętrzną barierę, ograniczenie i… poczułam się silniejsza.

Zdałam sobie sprawę, jak często Wy podejmujecie wyzwania, robicie coś, co nie do końca jest wygodne. Skłoniło mnie to do takiej właśnie refleksji. Podziwiam każdego, kto każdego dnia wychodzi ze swojej strefy komfortu. Czy wiesz, że to Cię rozwija? Moi podopieczni najwspanialsi! Jestem z Was bardzo, bardzo dumna. Trening nie zawsze jest lekki, a jednak podejmujecie wyzwania, czasem męcząc jeden ruch przez całą godzinę, ufając mi, że tak właśnie ma być 😉 Przeorganizowujecie swoje życie, aby móc ćwiczyć, jeść zdrowo, uczycie się odmawiać, wybierać dobre i zdrowe rozwiązania. Wiem, ile Was to kosztuje, dlatego czapki z głów! A ja mam wielkie szczęście przykładając do tego swoje pięć groszy i robić to będę dalej, bo to uczucie zdobywania większych i mniejszych szczytów jest nieocenione!

Podczas majówki nagrałam kilka setów treningowych, co obiecałam moim pilnym podopiecznym. Zaopatrzyli się w niezbędny sprzęt i ćwiczyli ze mną na odległość. Zostałam zasypana filmikami „po treningu”, gdzie w niekoniecznie przyjemnie się o mnie wypowiadają 😉

Wszystkie filmiki dostępne są na moim kanale youtube, zapraszam do korzystania i wspólnego męczenia.

Po majówce czas bardzo intensywny, zbliża się kilka wielkich wydarzeń oraz nowych projektów, działań. Baterie naładowane, mam mnóstwo energii, działam!

  

No Comments

Post a Comment